Co w końcu zrozumiałem
Przemyślenia Milesa Mathisa na temat znanych osób, kontroli broni, Smith & Wesson i LaRouche'a.

Co w końcu zrozumiałem
Miles Mathis
Dodano 20.07.2014
Mam teraz prawie 51 lat i dopiero teraz zrozumiałem, jak naprawdę działa świat. Rok temu o tej porze jeszcze tego nie wiedziałem.
Prawda jest taka, że przez pierwsze 40 lat życia niezbyt się nad tym zastanawiałem, więc nic dziwnego, że odkryłem to dopiero teraz.
Nie twierdzę, że rozumiem, jak działa całe życie. Tylko tę jedną rzecz.
To jest to, co w końcu pojąłem: wszyscy sławni ludzie istnieją po to, żeby odwracać twoją uwagę. WSZYSCY. Nie stali się sławni przypadkiem. Nie trafiają przypadkiem do telewizji, filmów, książek, na płyty CD ani do internetu. I z pewnością nie „zasłużyli” na swoje pozycje — to jest już teraz oczywiste. Więc jak się tam znaleźli? Dlaczego musisz ich cały czas widzieć i słyszeć? Dlaczego wiesz, kim są?
Ponieważ zostali tam umieszczeni. Zostali wybrani, by zająć to miejsce, a ich zadaniem jest odciągać cię od prawdy.
Powiesz: „No weź, Miles, to niemożliwe. Wszyscy? Przecież oni się ze sobą nie zgadzają. Jak wszyscy mogą być podstawieni?”
Spójrz na to tak: załóżmy, że chcesz kontrolować wszystkich ludzi na świecie. Cóż, ludzie są na różnych poziomach. Mają różne zainteresowania, przekonania i poziomy inteligencji. Więc jeśli chcesz kontrolować wszystkich, musisz umieścić „swoich ludzi” na wszystkich tych poziomach, na wszystkich możliwych ścieżkach.
Jeśli jesteś trenerem futbolu i ustawiasz obronę na boisku, nie ustawiasz wszystkich zawodników w środku pola ani po jednej stronie. Rozstawiasz ich po całym boisku. Chcesz zablokować wszystkie możliwe drogi do bramki. Musisz bronić się przed biegami i podaniami, krótkimi i długimi piłkami.
To samo dotyczy rządu. Jeśli chcesz rządzić ludźmi, musisz trzymać ich na ścieżce, którą wybrałeś dla nich. Tak właśnie rozumieją rządy ci, którzy sprawują władzę. Możesz myśleć, że rządzenie to dbanie o to, by ludzie mieli pracę, budowanie dróg i edukowanie dzieci, ale to nie jest prawda. Rządzenie to „zarządzanie” nimi. Przemieszczanie ich według własnej woli. Pomyśl o guwernantce. Ona pilnuje dzieci, by nie sprawiały kłopotów i kształtuje je na takich dorosłych, jakich jej pracodawca czy społeczeństwo oczekuje. To samo robią rządzący. Pilnują, byś nie sprawiał im kłopotów i formują cię na kogoś, kto może uczynić ich bogatszymi. To jest to, czego oczekuje od nas społeczeństwo, i niewiele więcej.
Mając na uwadze ten cel, ostatnią rzeczą, jakiej rządzący pragną, są „oświeceni” ludzie czy „samorealizujący się” ludzie. Tacy ludzie mogą zarabiać dla siebie, myśleć samodzielnie i rządzić sobą.
Tacy ludzie są bardzo kiepskimi klientami. Ludzie tacy to po prostu kłopot. Więc rządzący muszą ich powstrzymać.
Ponieważ ludzie podążają wieloma różnymi ścieżkami, rządzący muszą wszędzie umieszczać swoje blokady i osoby do walki. Muszą mieć blokujących dla mądrych ludzi i głupich, leniwych i ambitnych, troskliwych i nieostrożnych, progresywnych i konserwatywnych, mężczyzn i kobiet, młodych i starych.
Muszą też mieć blokerów i kontrolerów wzdłuż całego boiska, na linii pięćdziesięciu jardów, jak również na linii pięciu jardów. Jeśli przekroczysz jedną z linii frontu, muszą mieć gotową kolejną.
Aby zmienić perspektywę: niezależnie od tego, jak wysoko wspinasz się na górę, muszą mieć tam jakiegoś guru na wąskiej półce skalnej, który skieruje cię na niewłaściwą drogę.

Bez względu na to, jak głęboko wspinasz się w głąb króliczej nory, zawsze musi czekać na ciebie jakaś brodata gąsienica, która udzieli ci złych rad w uroczystym tonie, polecając zjeść niewłaściwe ciastko albo spróbować otworzyć niewłaściwe drzwi.
Przyznaję, że trochę mi zajęło, zanim to wszystko zrozumiałem. W ciągu ostatniej dekady straciłem coraz więcej moich dawnych bohaterów. Obszedłem ich i wspiąłem się wyżej na górę. Ale tam, na kolejnych szczytach, czekali nowi bohaterowie — i zamiast uczyć się na błędach przeszłości i patrzeć na nich z podejrzliwością, chroniłem ich przed takimi pytaniami. Nie chciałem ich stracić, więc nie przyglądałem się im zbyt uważnie. Skinąłem grzecznie głową w starym stylu i uklęknąłem, gotów na kolejną lekcję.
Ale w końcu powiedzieli coś, co nie pasowało do scenariusza — i wtedy kurtyna się rozdarła. Poczułem się jak Jim Carrey w filmie The Truman Show[2], gdy jego radio w samochodzie przypadkiem przechwytuje kanał reżysera. Zmuszony byłem zabrać swoją bambusową matę i wiadro z rybami i wspiąć się jeszcze wyżej.
Bez względu na to, jak wysoko się wspinałem, zawsze spotykałem nowego eksperta, który wskazywał mi boczną ścieżkę i uśmiechał się z tajemniczą pewnością siebie.
W końcu zrozumiałem tę grę. Zrozumiałem ją, gdy zauważyłem, że wszyscy ci ludzie wyskakują jak pajace z pudełka — z podziemnych tuneli wykopanych wieki temu przez armię złych kretów. Wiedzieli, że w końcu przyjdę — ja albo ktoś taki jak ja — i przygotowali się na to. Cała góra i królicza nora były zastawione pułapkami i zaminowane, a ja zacząłem rozglądać się za Davidem Bowie z filmu Labirynt[3]. Tak jak Bowie, ci udawani czarownicy zdradzali się przed czujnym okiem, bo im bliżej byłem prawdy, tym bardziej się denerwowali. Im dłużej pozostawałem na właściwej ścieżce, tym trudniej było mnie oszukać — i oni dobrze o tym wiedzieli.

To nie znaczy, że cokolwiek z tego jest łatwe. Może najtrudniejsze jest to, że trzeba przejść przez zdradliwy, środkowy poziom góry. Kiedy miniesz półmetek, guru stają się sprytniejsi. Wiesz już wtedy całkiem sporo, więc muszą to wziąć pod uwagę. Muszą poprowadzić lekcję tak, by na nowo nauczyć cię wielu rzeczy, które już znasz. To sprawia, że zaczynasz im ufać. Jednym z ich największych trików jest demaskowanie guru z niższych poziomów — choć w rzeczywistości są oni ich współpracownikami. Mówią: „A tak przy okazji, wiesz, że guru z poziomu 42, 43 i 44 pracują dla systemu, prawda? Próbowali cię zatrzymać, żebyś nie wspiął się wyżej, bo są zazdrośni o widok, jaki mam stąd. Piękny, prawda?” Guru z poziomu 45 potem subtelnie sugeruje, że jego widok jest lepszy nawet od tych z wyższych poziomów i że nie ma potrzeby wspinać się dalej. Musi jednak powiedzieć to w odpowiedni sposób, w odpowiednim tempie i z właściwą intonacją — bo inaczej przypomnisz sobie, że guru 44 mówił właściwie to samo.
Następny trudny moment przychodzi, gdy zdajesz sobie sprawę, że wszyscy guru są podstawieni. Gdy to w pełni do ciebie dotrze, przestają ci ich wysyłać. Pajacyki wyskakujące z pudełek przestają pojawiać się na górskich półkach — i zostajesz sam, tylko z ptakami i niedźwiedziami. To przerażające nie tylko dlatego, że nie masz już z kim rozmawiać, ale też dlatego, że twoja sztuczka „robienia odwrotnie niż ci kazano” przestaje działać. Nie możesz już czekać, aż guru wskaże lewo, żeby pójść w prawo. Musisz decydować sam, bez pomocy negatywnych wskazówek.
Wiem, że niektórzy z was się śmieją, ale czy rozumiecie, jak trudne to jest? Jeśli jesteś już dość wysoko na górze, pomyśl, ile twoich decyzji było decyzjami unikania. Porównaj liczbę dróg, które odrzuciłeś, bo wydawały się złe, z liczbą dróg, które wybrałeś, bo wydawały się dobre. Jeśli jesteś jak ja, większość twojego postępu wynikała z tych pierwszych. Mając do wyboru dziesięć dróg, wybrałeś numer 7, ponieważ 1-6 i 8-10 po prostu śmierdziały. A wszystkie one śmierdziały, bo widziałeś, jak pełno śmierdzących ludzi blokuje te ścieżki. Wybór był łatwy.
Ale gdy miniesz wszystkich guru, nie ma już śmierdzących ludzi, którzy pokazują ci, jak nie żyć. Wyżej są tylko puste ścieżki — żadna nie przyciąga cię, żadna nie odpycha. Panuje cisza. A gdy szczyt góry spowity jest chmurą — skąd masz wiedzieć, w którą stronę iść? którą drogę wybrać?

Cofnijmy się nieco w dół góry, gdzie guru są tak liczni jak muchy na letnim gnoju. Na tym poziomie nie znajdę wielu osób, które chciałyby się uczyć mojej lekcji. Uczniowie są zniewoleni przez nauczycieli i nie chcą się z tego zniewolenia wyrwać. Ci uczniowie powiedzą mi, że jedna ze stron lub druga musi mieć rację. Biorąc pod uwagę konkretne pytanie, nie mogą się przecież wszyscy mylić, prawda?

Cóż, jeśli wszyscy otrzymują wynagrodzenie za to, aby się mylić, to mogą to robić. Najłatwiej to dostrzec w tak zwanych debatach, które oglądamy w telewizji. Niezależnie od tego, czy są to debaty polityczne między kandydatami, czy też wyreżyserowane debaty w programach informacyjnych, zawsze widzimy, że kwestia jest podzielona na dwa obozy, a osoby po obu stronach wypowiadają się w sposób niekonsekwentny. Obie strony unikają prawdy, jakby była ona wirusem. Weźmy na przykład temat kontroli broni palnej. Jest to prawdopodobnie najgorętszy temat ostatnich dwóch lat. Moja odruchowa reakcja jest taka, że jestem przeciwny kontroli broni palnej, choćby dlatego, że popierają ją sami rządzący. Jeśli rząd tak bardzo stara się mi coś sprzedać, wiem, że nie warto tego kupować. Rząd wielokrotnie udowodnił, że nie można mu ufać, więc postępuję logicznie i odmawiam mu zaufania. Nie oznacza to jednak, że poszedłem i kupiłem broń. Nie jestem myśliwym, więc broń mi się nie przyda. Nie sądzę, aby broń wyrównała moje szanse w starciu z rządem. Ale właśnie to wydaje się argumentować strona popierająca posiadanie broni. I wydaje się, że to właśnie słyszy publiczność, ponieważ ludzie wychodzą i kupują broń, jakby miała zostać wycofana z rynku.
Oto, czego nigdy nie usłyszycie w debacie o kontroli broni z żadnej ze stron. Oto, co powiedziałbym rządowi, gdyby wysłał jakiegoś nadętego drania, aby promował kontrolę broni palnej:
„Słuchajcie, nie potrzebuję broni. Większość moich sąsiadów nie potrzebuje broni, chyba że są myśliwymi. Jeśli chcecie, żebyśmy przestali kupować broń i amunicję w takich absurdalnych ilościach, to dlaczego nie przestaniecie nas straszyć na maksa tymi sfingowanymi morderstwami jak Sandy Hook i maraton w Bostonie? Dlaczego nie przestaniecie uzbrajać policji w czołgi i karabiny maszynowe? Dlaczego nie przestaniecie używać armii i Gwardii Narodowej do urządzania kontroli bez podejrzeń? Dlaczego nie przestaniecie robić ćwiczeń w szkołach i małych miasteczkach, z czarnymi helikopterami i prawdziwą amunicją? Dlaczego nie przestaniecie zabijać ludzi paralizatorami za drobne wykroczenia? Dlaczego nie przestaniecie budować prywatnych więzień dla ludzi, którzy prawie nic nie zrobili? Dlaczego nie przestaniecie zamieniać DHS w gestapo? Może gdybyście przestali zachowywać się jak naziści, przestalibyśmy kupować tyle broni. Czy kiedykolwiek przyszło wam to do głowy?”
Ale nigdy tego nie słyszysz. Często słyszy się jakąś odmianę argumentu, że Konstytucja daje ludziom prawo do posiadania arsenałów AR-15, by chronić się przed rządem. To nie jest bardziej sensowne niż stanowisko rządu. Jeśli zamierzamy debatować na ten temat (zamiast po prostu zaakceptować, że to, co jest, musi być), warto byłoby zaproponować jakieś racjonalne sugestie, takie jak to, że nie jest konieczne, aby rząd prowadził wojnę z własnym narodem. Jako kraj radziliśmy sobie przez 225 lat bez Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a cofnięcie się o 14 lat, do roku 2001, nie byłoby aż tak trudne. Nic z tego nie jest konieczne, ani uzbrajanie obywateli, ani militaryzacja policji. Gdybyśmy pozbyli się kilku złych ludzi na szczycie władzy, wszystko skończyłoby się jutro.
Tak jak to jest z tym tematem, tak jest z większością innych. Żadna ze stron nigdy nie mówi ci prawdy, ponieważ obie próbują zarobić na tobie. Zwolennicy kontroli broni starają się uzyskać więcej podatków na „Homeland Security”, podczas gdy zwolennicy broni liczą na to, że ci sprzedadzą broń. Wyobraź sobie cały rynek krajowej sprzedaży broni w ciągu ostatnich pięciu lat. To wręcz oszałamia. Co oznacza, że rząd prawdopodobnie gra na obu stronach, jak zwykle. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że większość pieniędzy wydanych na broń w USA od czasu objęcia urzędu przez Obamę trafiła do kieszeni tych samych miliarderów, którzy czerpią zyski z Homeland Security. Mało prawdopodobne, by większość ludzi kiedykolwiek o tym pomyślała.
Ci, co nie badali tego, powinni zapoznać się z niedawną historią Smith&Wesson[4]. Wiedzieliście, że Smith&Wesson zostało przejęte w 2001 roku w wyniku wrogiego przejęcia, a rząd miał w tym swój udział? Pamiętacie, że 2001 rok to również rok powstania DHS? Przypadek? Wiedzieliście, że firma warta 200 milionów dolarów została kupiona za 15 milionów, a tak niska cena była wynikiem regulacji dotyczących broni, wprowadzonych przez prezydenta Clintona? Wiedzieliście, że po początkowym spadku spowodowanym regulacjami Clintona, ich sprzedaż poszybowała w górę jak rakieta?

Przypadek? Nie sądzę. Czy wiedziałeś, że nabywcą firmy Smith & Wesson była start-upowa spółka o nazwie Saf-T-Hammer? Mówi się nam, że była to firma produkująca blokady do broni, ale to nieprawda. Była to start-upowa firma bez jakiejkolwiek historii produkcyjnej.
„Saf-T-Hammer nigdy wcześniej samodzielnie nie produkował tej blokady przed przejęciem S&W i obecnie nie produkuje jej niezależnie od broni.
To prowadzi do pytania: kto właściwie jest właścicielem Saf-T-Hammer? Otóż firma zmieniła nazwę na Smith and Wesson Holding Group, która obecnie ma 83% udziałów instytucjonalnych. Co to znaczy? Oznacza to, że firma jest własnością instytucji — głównie firm inwestycyjnych i banków. Dwoma największymi właścicielami są Vanguard Group i Fidelity Investments, ale wśród pozostałych znajdują się także Royal Bank of Canada, ING i Barclays.
Więc moje podejrzenia znów się potwierdzają: miliarderzy-inwestorzy zarabiają na tobie z obu stron — pobierają od ciebie podatki na rzecz Homeland Security, które wzbudza w tobie strach, a potem pieniądze, które wydajesz na broń, również trafiają do nich.
Ta lista inwestorów instytucjonalnych Smith&Wesson brzmi znajomo, ponieważ dwie pierwsze pozycje znajdują się na liście najlepszych firm inwestycyjnych świata Project Censored[5]z 2013 r.:
1 BlackRock USA 3,560 bln USD
2 UBS Szwajcaria 2,280 bln USD
3 Allianz Niemcy 2,213 bln USD
4 Vanguard Group USA 2,080 bln USD
5 State Street Global Advisors (SSgA) USA 1,908 bln USD
6 PIMCO (Pacific Investment Management Company) USA 1,820 bln USD
7 Fidelity Investments USA 1,576 bln USD
8 AXA Group Francja 1,393 bln USD
9 JPMorgan Asset Management USA 1,347 bln USD
10 Credit Suisse Szwajcaria 1,279 bln USD
11 BNY Mellon Asset Management USA 1,299 bln USD
12 HSBC Wielka Brytania 1,230 bln USD
13 Deutsche Bank Niemcy 1,227 bln USD
Liczba ta odnosi się do funduszy zarządzanych. Należy zauważyć, że Vanguard i Fidelity zajmują wysokie miejsca na liście. Blackrock wykupił Barclays Investments w 2009 r., ale Barclays nadal posiada aktywa firmy o wartości ponad 2 bilionów. Należy pamiętać, że są to aktywa firmy Barclays, a nie fundusze zarządzane.
Co więcej, wszystkie te firmy były w ostatniej dekadzie zamieszane w nielegalne działania, w tym gigantyczne skandale związane z LIBOR i ISDAfix, w których złapano je na manipulowaniu cenami praktycznie wszystkiego. Wiele z nich zostało ukaranych grzywnami w wysokości setek milionów dolarów, ale nadal odmawiają przestrzegania prawa. Większość z nich została przyłapana na praniu ogromnych sum pieniędzy, ale ponownie otrzymały jedynie symboliczne kary i kontynuowały swoją działalność jak dotychczas. Firma Vanguard została postawiona przed sądem na mocy ustawy RICO za nielegalne inwestowanie pieniędzy klientów w zagraniczne serwisy hazardowe. Przekupili sąd.
Być może zainteresuje Cię również fakt, że Vanguard i Blackrock zainwestowały w Sturm, Ruger & Co., konkurenta Smith&Wesson. Bez względu na to, jaką markę broni kupisz, oni i tak zarabiają pieniądze.
Guru oszukują Ciebie z obu stron. Ludzie, których zatrudniają do debatowania na temat kontroli broni w mediach po obu stronach, pracują dla banków. Eskalacja konfliktu przynosi im korzyści ze wszystkich stron.
Zrób więc listę wszystkich znanych osób, które sprzedają obie strony tej argumentacji. Nie, naprawdę. Zrób prawdziwą listę. Zapisz wszystkie osoby, które kochasz nienawidzić, a które są po drugiej stronie. Następnie zapisz wszystkie osoby, które Twoim zdaniem są po Twojej stronie. Następnie zadaj sobie pytanie: „Czy któreś z nich mówi coś sensownego?” A może wszyscy oni w taki czy inny sposób promują tę eskalację?
Tak to wygląda w przypadku wszystkich tematów.

Co więc skłoniło mnie do podjęcia decyzji w kwestii sławnych osób? Co było tym momentem przełomowym AHA? Będziesz się śmiać, ale to był Lyndon LaRouche[6]. Ktoś powiedział mi ostatnio: „Wiesz, co jest dziwne? Jak bardzo miał rację Lyndon LaRouche.” I zacząłem o tym myśleć. Tak, miał rację w wielu sprawach, a nawet w tych najbardziej „dziwacznych”, jak rząd promujący narkotyki (zobacz Dope, Inc.), pranie pieniędzy, fluor, kryzys finansowy, pedofilia i tak dalej.
Więc wróciłem i zacząłem studiować jego pisma w szerszym zakresie. Wiesz, co odkryłem? Był guru wyższego poziomu, umieszczony dość wysoko na górze, by zmylić najbardziej awangardowych teoretyków spiskowych. Odkryłem, że był marksistą aż do prawie 60. roku życia, co oczywiście uznałem za czerwoną flagę. Nikt po trzydziestce nie był już marksistą w Stanach Zjednoczonych w 1970 roku, poza kilkoma naiwniakami i kilkoma drobnymi agentami działającymi na kampusach. Żaden prawdziwy intelektualista nie mógł znieść prozy Marksa, a tym bardziej jego teorii.

Nie mówię tego jako zwolennik kapitalizmu czy ogólnie systemu amerykańskiego, ale jako zwolennik rozsądku. Teraz powinno być jasne, że marksizm nigdy nie był niczym innym jak tylko zamaskowanym zamiennikiem republikanizmu, stworzonym, żeby przyciągnąć idealistyczną młodzież Zachodu, która była rozczarowana własnymi, nieudolnymi instytucjami. Oznacza to, że socjalizm od początku był ubrany tak, aby wyglądać jak sprawiedliwsza siostra demokracji/republikanizmu, ale w rzeczywistości był staruchą w kiepskim makijażu. Został celowo stworzony, aby natychmiast rozpaść się na faszyzm, tak jak obecnie tworzywa sztuczne rozpadają się pod wpływem światła. Marksizm zapożyczył egalitarne frazesy republikanizmu, a nawet prześcignął go w schlebianiu niższym klasom społecznym; jednak teoretycy wygodnie pominęli wszelkie twarde fakty dotyczące rządów, takie jak konstytucje, sądy czy natura ludzka. Opierając całą teorię na robotnikach, Marks i jego towarzysze świadomie zbudowali swoją konstrukcję na piasku. Chociaż zarządzanie odgórne jest często lub zazwyczaj drapieżne, zarządzanie oddolne jest po prostu sprzecznością samą w sobie. Równie prawdopodobne jest skuteczne zarządzanie krajem z poziomu spółdzielni robotniczych, jak zarządzanie domem z sypialni dzieci.
Jestem całkowicie za związkami zawodowymi i spółkami pracowniczymi, ale jednocześnie nie chciałbym, aby krajem rządziła spółdzielnia pracowników Walmartu, McDonald's i USPS. Chociaż obecny system nie zapewnia, że na najwyższych stanowiskach znajdują się najlepsi ludzie, marksizm również tego nie gwarantuje.
Ale było wiele innych sygnałów ostrzegawczych związanych z LaRouche'em, w tym jego promowanie Leibniza, Abe'a Lincolna, Franklina Roosevelta, Johna Kennedy'ego, NAWAPA, SDI i tak dalej. Może to zabrzmieć dziwnie, ale LaRouche był strażnikiem, podobnie jak Chomsky, umieszczonym dość daleko na drodze, aby złapać tych, którzy zbytnio się zagalopowali. Podobnie jak Chomsky, LaRouche otrzymał polecenie przyznania się do znacznej części zbrodni popełnionych przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię, aby przemówić do postępowców i dobrych badaczy, którzy już je odkryli. Podobnie jak Chomsky, LaRouche miał za zadanie zapobiegać odkryciu głębszych prawd. Jak na ironię, LaRouche zajmował – pod wieloma względami – wyższą pozycję niż Chomsky. LaRouche mógł przyznać się do zamachów z 11 września, czego nie mógł zrobić Chomsky. LaRouche mógł mówić o skrajnych zbrodniach, które nie przemawiałyby do odbiorców Chomsky'ego. Otrzymali oni polecenie, aby w sprawie Kennedy'ego zasłaniać się zupełnie innymi argumentami. Podczas gdy Chomsky udawał, że stoi ponad całą dyskusją, LaRouche otrzymał polecenie, aby opowiedzieć nową wersję historii Olivera Stone'a, nadając jej intelektualny charakter dzięki systemowi jałtańskiemu i nowej postaci, Mortimerowi Bloomfieldowi[7]. Zwróć uwagę, że w tym linku [załączony link już nie działa] LaRouche sugeruje, iż Kennedy został zabity za przekonanie, że Stany Zjednoczone mogą wygrać wojnę [„zdolność do wygrania wojny”] z ZSRR. Chyba żartujesz! To jest absurdalne i tylko zaciemnia obraz sytuacji. Czy naprawdę uważasz, że prezydent USA mógł być zbyt jastrzębi dla stojących za nim finansistów? Powinno to nam tylko przypomnieć, że LaRouche sam jest jastrzębiem, jeszcze bardziej żądnym konfrontacji i nowych systemów uzbrojenia niż jego kolega (mam na myśli arcywroga) Kissinger.
Co prowadzi nas do sieci kontaktów LaRouche'a. Powiedziano nam, że LaRouche podróżował po całym świecie, spotykając się z najważniejszymi osobistościami w wielu krajach, w tym w Związku Radzieckim. Jak mu się to udało? W 1967 roku, w wieku 45 lat, podobno uczył w Free School w Nowym Jorku, ale nigdzie nie ma na to żadnych dowodów. Podobno grupa studentów z Columbia i City College przyszła na jego zajęcia i nagle powstała National Caucus of Labor Committees. Ale jeśli LaRouche był na tyle charyzmatyczny, żeby samemu zapoczątkować ten ruch, to czemu nie zrobił tego wcześniej? Czemu czekał aż do 1968 roku, kiedy miał 46 lat? Musimy zapytać nie tylko, czemu jego ruch wtedy się rozkręcił, ale też jak. Jak sfinansowano wszystkie czasopisma, książki i podróże? Jak LaRouche zdołał umówić spotkania z ważnymi osobami, skoro do 1968 roku sam nie był ważną osobą i nie miał żadnych kontaktów? Niektórzy powiedzieliby, że mam tak samo niekonwencjonalne pomysły, jak LaRouche w latach 70. Czy uważasz, że mogę wykorzystać te pomysły, aby umówić się na spotkania z głowami państw w Europie, Rosji i Azji? Oczywiście, że nie. Rewolucyjne lub niekonwencjonalne pomysły właśnie uniemożliwiają takie działania. Cała biografia LaRouche'a jest pełna sprzeczności, ponieważ wmawia się nam, że zaciekle atakował on przywódców głównego nurtu, a jednocześnie spotykał się z nimi.
Powiecie, że sugeruję, że SDS (Studenci na rzecz Demokratycznego Społeczeństwa) lub jego części zostały zinfiltrowane przez rząd, ale sam LaRouche nam to mówi. Jego NCLC pierwotnie było frakcją SDS i chociaż „było pierwotnie organizacją Nowej Lewicy, inspirowaną ideami trockistowskimi”, to „było w opozycji do innych organizacji Nowej Lewicy, które według LaRouche’a były zdominowane przez Fundację Forda, Instytut Studiów Politycznych i Herberta Marcuse’a”. Skoro można zaakceptować jego słowa – że inne organizacje Nowej Lewicy były zdominowane przez te rządowe think tanki i fundacje – to dlaczego nie jego NCLC? Organizacja LaRouche’a nosi wszystkie znamiona programów rządowych z końca lat 60., w tym pranie mózgu, przemoc, sekciarstwo i tworzenie zamieszania, więc dlaczego nie zadać tego pytania?
„LaRouche pisze w swojej autobiografii, że w 1971 roku NCLC utworzyło „jednostki wywiadowcze”, a w następnym roku rozpoczęło szkolenie członków w taktykach paramilitarnych”. Jednostki wywiadowcze? Czy to brzmi jak język marksistowskiego profesora albo agenta CIA?
Jeśli więc jest agentem, to dlaczego później wrzucili go do więzienia? Jesteś pewien, że tak? Pokazałem ci w niedawnych artykułach, że kilka znanych osób, o których myślałeś, że siedziały w więzieniu, prawdopodobnie nigdy tam nie było, w tym Ezra Pound i Charles Manson. Rzekomy pobyt LaRouche'a w więzieniu jedynie jeszcze bardziej ubarwia jego życiorys w oczach tych, którzy mieli pójść za nim.
Zauważ, że LaRouche zawsze zachęcał do konfrontacji. Podobno na początku jego zwolennicy bili swoich marksistowskich przeciwników rurami i kijami baseballowymi. Myślę, że to tylko kolejna sfabrykowana historia, ale forma tej opowieści ma kluczowe znaczenie. Chcą, abyście myśleli, że ma miejsce wiele aktów przemocy politycznej, mimo że tak nie jest; tak samo jak teraz chcą, abyście myśleli, że co miesiąc dochodzi do masowych morderstw, mimo że tak nie jest. Miliarderzy uwielbiają wykreowany świat strachu i chaosu, ponieważ strach i chaos utrzymują ożywienie na wszystkich rynkach. W świecie miłości i satysfakcji sprzedaż gwałtownie spadłaby.
Dlatego po 11 września George Bush namawiał ludzi, żeby wychodzili z domów i kupowali różne rzeczy. Okazało się, że trochę przesadzili i ludzie byli tak zszokowani, że przestali kupować. Chcą przestraszyć ludzi na tyle, żeby kupili rzeczy do dekoracji bunkra, ale nie na tyle, żeby ich do niego wysłać. Wyciągnęli z tego wnioski i teraz utrzymują poziom bezpieczeństwa na stałym poziomie jasnopomarańczowym, zamiast migającym czerwonym. Przy pomarańczowym poziomie większość ludzi będzie co drugi dzień odwiedzać Walmart, aby zaopatrzyć się w papier toaletowy, sodę oczyszczoną i spodnie w kamuflażu; przy czerwonym poziomie zamkną okiennice na kłódkę, uzbroją pułapki i zapalą świece.

Niektórzy powiedzą: „A co z tobą? Skąd mamy wiedzieć, że nie jesteś kolejnym guru, który ma nas wprowadzić w błąd?”. Cóż, nie jestem sławny, prawda? Nie występuję w telewizji, prawda? Nie promuje mnie żadne studio, konsorcjum, wydawnictwo ani think tank. Nikt cię tu nie wysłał: jeśli trafiłeś na te strony, to zrobiłeś to samodzielnie, prawdopodobnie dzięki szczęśliwemu trafieniu w wyszukiwarce internetowej. To kolejna różnica między mną a kimś takim jak LaRouche. Chociaż większość amerykańskich artykułów na jego temat przez lata była negatywna, to jednak pisano o nim. Powinno to wzbudzić waszą ciekawość. Relacja to relacja, pozytywna lub negatywna. Jak to się mówi, każda prasa jest dobra, o ile tylko poprawnie pisze twoje imię.
Żaden z artykułów na temat LaRouche'a na przestrzeni lat nie miał sensu, ponieważ gdyby LaRouche naprawdę był tym, o czym pisano w artykułach – szalonym sekciarzem, który chce zniesławić Amerykę i Anglię – to dlaczego o nim pisano? Dlaczego mainstream miałby zapewniać komuś takiemu rozgłos? Pamiętaj, że LaRouche miał rację w niektórych kwestiach, a jedną z nich była całkowita kontrola prasy przez CIA. Nie potrzebowaliśmy, żeby nam to mówił, ponieważ dowody na to uzyskaliśmy podczas przesłuchań senackich pod koniec lat 70. (zobacz przesłuchania Komisji Churcha). Biorąc to pod uwagę, dlaczego ta kontrolowana prasa miałaby w ogóle chcieć nagłaśniać sprawę LaRouche'a? Dlaczego po prostu nie zignorować go całkowicie? Tak właśnie postępują z ludźmi, których naprawdę chcą pogrzebać, na przykład ze mną.
Nie mam nawet strony na Wikipedii. Spróbuj stworzyć dla mnie stronę na Wikipedii i zobacz, jak długo ona potrwa. Dla porównania, przeanalizuj stronę LaRouche'a na Wikipedii. Jest nie tylko niezwykle długa, ale też wcale nie tak czarna, jak mogłoby się wydawać, biorąc pod uwagę jego deklarowaną postawę wobec głównego nurtu. Zazwyczaj Wikipedia bezlitośnie oczernia osoby, których nie lubi. Chociaż widzimy duże fragmenty jego strony w negatywnym świetle, zaskakująco dużo fragmentów w pozytywnym. Powiesz, że te fragmenty zostały napisane przez jego akolitów, ale to ignoruje normalny sposób działania Wikipedii. Zwykle, jeśli wejdziesz na stronę kogoś, kogo instytucje nienawidzą, znajdziesz kompletne oczernienie. Jeśli spróbujesz dodać jakieś pozytywne uwagi lub poprawić negatywne, twoje komentarze zostaną natychmiast usunięte. Ale u LaRouche'a tego nie widzimy. To samo w sobie jest dowodem, że mam rację co do niego.
Nie mówię, że powinieneś mi ufać. Nie powinieneś ufać nikomu, zwłaszcza komuś, kogo nie spotkałeś osobiście. Powinieneś wszystko dokładnie przeczytać i podjąć decyzję na podstawie ciągłości i logiki, a nie zaufania.

Zapytacie więc, jak daleko wstecz sięga ta reguła. Czy każda znana osoba w historii jest „wtyczką”, czy tylko te żyjące? Zamierzam stosować tę regułę tylko do osób żyjących i tych, które niedawno zmarły. W ostatnich artykułach wykazałem, że regułę tę można zastosować aż do czasów wojny secesyjnej, ale im dalej cofamy się w czasie, tym więcej będzie wyjątków. Moje badania są oczywiście ograniczone, więc nie mogę omówić każdej znanej osoby, jaka kiedykolwiek żyła. Ale każda znana postać z przeszłości, która wciąż jest intensywnie promowana, powinna od razu trafić do twojego „worka” i włączyć ostrzegawczy dzwonek. Niedawno widziałem, jak Alan Watts był w dziwny sposób promowany w filmie Her (Ona)[8]— i gdybym wcześniej nie wiedział, że był agentem, ten fakt sam by mnie na to naprowadził. Cofając się jeszcze dalej, w niedawnym artykule pokazałem, że Walt Whitman był promowany w filmie Kill Your Darlings (Na śmierć i życie)[8]. To był jeden z sygnałów ostrzegawczych, które go zdemaskowały.
Ponieważ szeroka kontrola nad mediami weszła w życie dopiero niedawno, bez wątpienia będzie wiele wyjątków od tej reguły, nawet pod koniec XIX i na początku XX wieku. Nieliczne wyjątki mogą się jeszcze pojawić. Nie popełnij jednak błędu, zakładając, że skoro cofnąłeś się do roku 1947, kontrola już nie istnieje. Była mniej doskonała i mniej rozległa, ale istniała przez wiele stuleci, a być może od zawsze.
[1] https://mileswmathis.com/guru.pdf
[2] https://www.imdb.com/title/tt0120382/?ref_=fn_all_ttl_1
[3] https://www.imdb.com/title/tt0091369/
[5] https://www.projectcensored.org/financial-core-of-the-transnational-corporate-class/
[6] https://en.wikipedia.org/wiki/Lyndon_LaRouche
[7] https://spartacus-educational.com/JFKbloomfield.htm
[8] https://www.filmweb.pl/film/Ona-2013-646395
[9] https://www.filmweb.pl/film/Na+śmierć+i+życie-2013-504602
tagi: guru marks kontrola broni dhs smith&wesson project censored lyndon larouche chomsky
|
|
zenekkw |
| 19 października 2025 22:19 |
Komentarze:
|
Autobus117 @zenekkw |
| 20 października 2025 11:30 |
No ma Pan zdrowie. Pozdrawiam.
|
|
Matka-Scypiona @zenekkw |
| 20 października 2025 16:18 |
Ktoś już powiedział, że żyjemy w bańce. Ale to w zasadzie nie ma znaczenia. 2 tys lat temu, Syn Boży przebił ją i wyznaczył nam drogę. Był autentyczny i prawdziwy do samego końca. Czym się zatem przejmować?
|
saturn-9 @zenekkw |
| 23 października 2025 14:28 |
Panu się chciało ? Plus ! Nowa kość do obgryzienia ;-)
W przetłumaczonym przyczynku autor z wdziękiem wkręca tzw "protezy cyfrowe".
Pod protezy moje "jedynie słuszne" tezy.
Na ten przykład do 40 roku autor był otumaniony. Jasność nastała gdy zaczął wspinać sie po pięterkach od 42 wzwyż.
40 = odniesienie do glinianego dzbana, który daje duchowi schronienie ale gdy dzban zaczyna się sypać to duch wzrasta. To jednoznacznie czas na wiatry wznoszące “between 40 and death" albo jak w przyczynku o Qutham = i w tobie tkwi potencjał zostania "Prorokiem".
...linii pięćdziesięciu jardów, jak również na linii pięciu jardów. To trąci odniesieniem do "pięści" znaczy paktu z ... Czy pamiętasz, drogi Czytelniku, 5=15 w arytmologicznej wykładni [wiadoma sprawa 10+5=Gott]. itd, itp.
Niezłe odloty jak na samotnego wilka w sieci. MM obecnie starszy ale motyw przewodni pozostaje: Je suis partout = Ils sont partout.
|
|
zenekkw @zenekkw |
| 24 grudnia 2025 09:03 |
A pan szanowny od kiedy doznał jasności?
Poza tym tekst który szanowny zalinkował, to nie jest tekst Mathisa.
|
|
stanislaw-orda @zenekkw |
| 24 grudnia 2025 11:04 |
Mistyfikator, który demaskuje mistyfikatorów. To jakby kolejne piętro manipulacji.
No bo skąd pewność, że Mathis nie jest kolejnym z rzeszy flecistów z Hameln, ale dedykowanym dla wyprowadzenia na manowiec (myślowy) tych najbardziej sceptycznych inteligentów, o np. takich jak zenekkw.
No bo jakąż to receptę na to zdemistyfikowane "zło" proponuje nam Mathis?
|
|
zenekkw @zenekkw |
| 24 grudnia 2025 22:38 |
Kto to napisał Stachu?
"A, generalnie, uważam, że każda osoba promowana poprzez ekspozycje medialne, to tzw. ustawka, czyli "przebieraniec", który został delegowany do obsługiwania jakiegoś istotnego odcinka ideolo.
Czyli najpierw musi taki uwieść swoją odmiennością czy opozycją wobec Systemu (takiego lub innego, czyli jedni wobec instytucji władzy świeckiej, a inni koscielnej, jeszcze inni tzw. wobec tzw. demokracji, albo Vaticanym Secundum, etc. ), aby potem, gdy szczury gromadnie zbiegną się na dźwięki fleta na którym przygrywa, zagnać je w jakiś kąt bez perspektyw."
A kto napisał to, na długo przed tobą?
"To jest to, co w końcu pojąłem: wszyscy sławni ludzie istnieją po to, żeby odwracać twoją uwagę. WSZYSCY. Nie stali się sławni przypadkiem. Nie trafiają przypadkiem do telewizji, filmów, książek, na płyty CD ani do internetu. I z pewnością nie „zasłużyli” na swoje pozycje — to jest już teraz oczywiste. Więc jak się tam znaleźli? Dlaczego musisz ich cały czas widzieć i słyszeć? Dlaczego wiesz, kim są?
Ponieważ zostali tam umieszczeni. Zostali wybrani, by zająć to miejsce, a ich zadaniem jest odciągać cię od prawdy.
Powiesz: „No weź, Miles, to niemożliwe. Wszyscy? Przecież oni się ze sobą nie zgadzają. Jak wszyscy mogą być podstawieni?”"
Jarzysz flecisto, czy mam ci to wkładać łopatą do głowy?
|
|
stanislaw-orda @zenekkw 24 grudnia 2025 22:38 |
| 24 grudnia 2025 23:08 |
Odnosi się to również do Mathisa.
|
Szczodrocha33 @zenekkw |
| 25 grudnia 2025 04:57 |
A tak w ogóle, to o co ci chodzi?
Bo nie jarzę.
|
Szczodrocha33 @zenekkw 24 grudnia 2025 09:03 |
| 25 grudnia 2025 08:33 |
Już chyba wiem, pewnie leki odstawiłeś.
A dalej to już proste, dobrały się do ciebie Zjednoczone Siły Natury Mech.
|
|
zenekkw @Szczodrocha33 25 grudnia 2025 08:33 |
| 26 grudnia 2025 12:31 |
wujek,
To nie jest temat dla ciebie.
Idź stąd i nie próbuj wracać.