-

zenekkw

Rodzina nuklearna była (nie była) błędem

Na Mathisa natknąłem się przez przypadek grzebiąc na S24 w dziale Nauka. Zaglądałem tam zainteresowany fizyką kwantową. Kiedyś podczas dyskusji na temat chyba Modelu Standartowego pewien bloger @Zbigwie załączył link, który prowadził na stronę naukową Mathisa. I tak to się zaczęło. 

 

Ale artykuł ten nie dotyczy fizyki chociaż zawiera słowo nuklearny. Do jego opublikowania zainspirował mnie esej właściciela SN pt. Rodzina w kulturze popularnej. 

 

Do przetłumaczenia używałem dostępnych w sieci algorytmów tłumaczących oraz słownika papierowego. Miałem przygodę z CzatGPT, który odmówił tłumaczenia pewnego fragmentu ze względu na treści powiedzmy anty-eskimoskie i teorie spiskowe, które jakoby zawierał ten tekst.

 



Jak widać na powyższej grafice, jest to odpowiedź na artykuł na okładce tego miesiąca w „The Atlantic”[1]. Widziałem ten numer przy kasie w moim lokalnym ekologicznym sklepie i bardzo chciałem podeptać ten magazyn na strzępy, a potem rzucić pani pięć dolców za wyrządzone szkody. Nie zrobiłem tego tylko z jednego powodu: nie chcę, żeby „The Atlantic” miało choćby dolara z moich pieniędzy. Poza tym wiem, że większość tych magazynów i tak trafi do spalarni lub na wysypisko — prawie nikt nie jest na tyle głupi, by czytać tę bzdurę albo w nią wierzyć.

 

Mimo to uważam, że odpowiedź jest warta mojego czasu, ponieważ wpisuje się w kilka tematów, które ostatnio pojawiły się w moich tekstach. Po pierwsze, wielu czytelników powie: „Widzisz, Miles, jesteś konserwatystą”. To odnosi nas do mojego ostatniego artykułu o liberalizmie[2] i dlaczego jestem liberałem. Ale tak, w tym sensie jestem zdecydowanie konserwatywny, ponieważ chcę zachować rodzinę, chcę zachować najlepsze rzeczy z historii, chcę zachować stare definicje sztuki, chcę zachować racjonalność i prawdę. Ale zanim zaczniesz sobie gratulować zwycięstwa, warto, byś przeczytał resztę mojego tekstu, a także uważnie przejrzał artykuł i biografię Davida Brooksa[3], bo okaże się, że to nie jest takie proste. Słowo „konserwatywny” będzie się tu przewijać w różnych kontekstach.

 

Inni powiedzą: „Przedwczesne wnioski, Milesie, bo przeczytałem ten artykuł i Brooks nie argumentuje tak, jak przypuszczasz. On przyznaje, że utrata rodziny w ciągu ostatnich 60 lat była tragedią i próbuje zasugerować różne sposoby jej odbudowy”. Na to mogę tylko odpowiedzieć: OBUDŹ SIĘ! On wcale tego nie robi, chociaż próbuje nas przekonać, że tak jest.

 

Brooks to mistrz „trzeźwego, wyważonego pisania” i sprawiania wrażenia szczerego... ale takim nie jest. Jest jednym z najbardziej sprytnych propagandystów, którzy potrafią cię przekonać, że są dokładnym przeciwieństwem tego, kim są naprawdę. Jim Denison z Christian Science Monitor odpowiedział Brookowi niemal natychmiast, ale najwyraźniej zupełnie nie zauważył powyższego faktu. Spodziewaliśmy się, że ostro skrytykuje Brooksa, ale tak się nie stało. Jego odpowiedź jest krótka i bardzo niejasna, trudno z niej cokolwiek wywnioskować. Ze mną tego problemu nie będziesz miał, możesz być tego pewien.

 

Pierwszą rzeczą, jaką powinieneś zrobić, to poszukać informacji o Davidzie Brooksie w internecie. Przynajmniej przeczytaj jego stronę na Wikipedii, która powinna dać ci podstawowe informacje. Pochodzi z bogatej żydowskiej rodziny i zaraz po studiach zaczął pracować u Billa Buckleya[4], pisząc dla „National Review”. To jest konserwatywne, ale nie w takim sensie, o jakim przed chwilą mówiłem. Lepszym określeniem dla „National Review” byłoby faszystowskie, ponieważ dążyło do zachowania hegemonii starych pieniędzy, wojska, rządu i służb wywiadowczych. Buckley otwarcie reprezentował arystokrację, wywiad, wojsko i rodowód. Był faktycznym agentem CIA. Brooks od młodości jest także powiązany z Hoover Institution, co jest kolejną wielką czerwoną latarnią. Hoover Institution jest wielokrotnie uznane jako główna twierdza faszyzmu i kontroli rządowej. Już to powinno cię zaskoczyć, że Brooks pisze dla „The Atlantic”. Przez wiele dziesięcioleci „The Atlantic” sprzedawało się jako głos progresywny i liberalny, trafiający do przeciwnego odbiorcy niż „National Review”. Ale choć to było tylko pozą, magazyn niedawno się tego pozbył i teraz jest otwarcie prowadzony przez konserwatywnych Żydów, jak wszystko inne. Cały podział na liberalizm i konserwatyzm został zarzucony po 2001 roku, a magazyn jest teraz kolejnym megafonem propagandy wywiadowczej, dopasowującym ton i politykę do prawie wszystkich innych magazynów i mediów.

Więc jeśli twoją pierwszą reakcją na tytuł „Rodzina nuklearna była błędem” było założenie, że znów szkodniki celowo rozrywają rodzinę amerykańską dla zysku, z coraz mniejszą subtelnością — miałeś rację. Brooks jest chytry, ale na pewno nie subtelny. Dla tych, którzy potrafią rozróżnić prawdę od fałszu, jego artykuł jest tak przezroczysty jak najcieńsze szkło.

Kolejnym dowodem na to jest fakt, że Brooks potem trafił do „Wall Street Journal”, który na pewno nie jest liberalny. Sprzedaje się jako konserwatywny, ale jest kolejnym faszystowskim frontem rządowym. Chce zachować bogactwo już bogatych, w tym ich kontrakty wojskowe oraz inne projekty i przekręty finansowane z budżetu.

Najsłynniejszą książką Brooksa jest „Bobos in Paradise: The New Upper Class and How They Got There”[5]. Według autopromocji na Wikipedii:

„Książka ta, będąca peanem na cześć konsumpcjonizmu, dowodziła, że nowa klasa menedżerska, czyli „nowa klasa wyższa”, stanowi połączenie liberalnego idealizmu lat 60. z egoizmem lat 80.”.

Jeśli to nie sprawia, że masz ochotę zwymiotować lunch, to znaczy, że nie zwracasz uwagi. Zwróć uwagę zwłaszcza na to, jak słowo „liberalizm” zostało przekręcone i zmiażdżone, tak aby można je było odnieść do „egoistycznego konsumpcjonizmu”.

Mam dla ciebie wiadomość: liberalizm nigdy nie miał z tym nic wspólnego, dopóki nie przejęli go tacy oszuści jak Brooks. Jeśli w latach 60. istniał jakiś prawdziwy liberalny idealizm, w co zaczynam wątpić, to nie chodziło o egoistyczny konsumpcjonizm, lecz o altruizm i troskę o bliźniego.

Egoistyczny konsumpcjonizm nigdy nie był projektem liberałów ani liberalizmu, był projektem tych chciwych żydowskich i kryptożydowskich drani, takich jak Brooks, Buckley i cała reszta, którzy pragną w pełni kontrolować społeczeństwo dla własnego wzbogacenia i gloryfikacji. Wystarczy cofnąć się w pamięci lub przeczytać historię: czy egoistyczny konsumpcjonizm był sprzedawany przez hipisów, protestujących przeciwko wojnie, czy innych prawdziwych liberałów tamtych czasów? Nie. Sprzedawali go kupcy i inni zamaskowani faszyści. Kto korzysta na konsumpcjonizmie? Nie hipisi. Kupcy. I, jak się okazuje, jedynymi hipisami, którzy sprzedawali ograniczone i wypaczone definicje wolności, okazali się hipisi podsunięci przez faszystów – fałszywi hipisi, tacy jak Ram Dass, Tim Leary, Terence McKenna, Carlos Casteneda i tak dalej. Zamaskowani i przebrani hipisi infiltrują i oczerniają opozycję.

Przyznają to w Wikipedii. Zobacz ten fragment biografii Brooksa, który zdradza wszystko.

Collins [z New York Magazine] szukał konserwatysty na miejsce ustępującego felietonisty Williama Safire'a, ale takiego, który rozumiałby sposób myślenia liberałów.

Zastanów się teraz, dlaczego miałby tego chcieć. Oczywiście, po to, by Brooks mógł udawać liberała, a tak naprawdę oczerniać liberałów i liberalizm. Collins chciał kogoś nadzwyczajnie oleistego i obłudnego, osoby bez skrupułów, kogoś jak zaklinacz węży. Kogoś, kto mógłby sprzedawać śnieg Eskimosom. Właśnie tym Brooks zawsze był. Właśnie to robi w tym artykule w „The Atlantic”.

Natknąwszy się na artykuł zatytułowany „Rodzina nuklearna była pomyłką”, można by założyć, że napisał go liberał, prawda? Jeśli jest coś, co większość prawdziwych konserwatystów chce chronić, to jest to rodzina. Powinieneś więc być zaskoczony, że Brooks, konserwatysta, go napisał. Zostałeś zmanipulowany jeszcze przed pierwszym słowem, ponieważ – jeśli nie wiesz, kim jest Brooks i co knuje – przeczytasz ten artykuł w złym świetle. Przeczytasz go z myślą, że czytasz słowa mięczakowatego, troskliwego liberała, a właśnie tak Brooks się tu prezentuje. Sprawia, że myślisz, że bardzo przejmuje się rozpadem i utratą rodziny i ciężko pracuje nad budowaniem alternatyw. Tak nie jest. On jest częścią spisku, który zniszczył rodzinę z premedytacją, dla zysku, więc wszystkie jego łzy to krokodyle łzy. Nie wierzę w jego twierdzenia o udziale w Weave[6] ani o jego obecności w All Our Kids[7] i ty też nie powinieneś. Brzmi to dla mnie jak bzdura. Jeśli Weave istnieje, to tylko jako przykrywka projektu CIA, aby robić dokładnie coś przeciwnego do jego założycielskich credo. W najlepszym razie jest plastrem na dekapitację, w najgorszym solą na ranę.

Jeśli mi nie wierzysz, sprawdź to sam. Weave wywodzi się z Aspen Institute. Jeśli ufasz czemuś, co wychodzi z Aspen Institute, to znowu nie nadążasz. Założycielem był Robert Anderson, prezes Atlantic Richfield, który stał również za Harper's Magazine – kolejnym pseudoliberalnym brukowcem, podobnym do The Atlantic. Anderson pochodził z rodziny bankierów, a później promował sztukę nowoczesną, w tym Bauhaus. Aspen Institute był pierwotnie odgałęzieniem Bauhausu, ponieważ innym założycielem był artysta Herbert Bayer, również Żyd. Widać tam, jak niesamowicie utalentowany był. Przypomina mi to osławione „Cow Tools”[8] Gary'ego Larsona.

Przyznają, że Aspen Institute jest finansowany przez Fundację Rockefellera, Fundację Forda, Fundację Gatesa i Fundację Carnegie. Więc jeśli jesteś czarny i uważasz, że ci ludzie są po twojej stronie, cóż, powodzenia. Jeśli uważasz, że cokolwiek, co wychodzi z Aspen Institute lub którejkolwiek z tych fundacji, przynosi korzyści zwykłym ludziom, niezależnie od koloru skóry czy wyznania, powodzenia. Prawda jest taka, że ci ludzie zarobili pieniądze żerując na tobie i twoich bliskich, i nie obchodzi ich twój dobrobyt w żaden sposób. Zależy im tylko na kontynuowaniu oszustwa, za wszelką cenę.

Często kontynuują to, oszukując cię, byś myślał, że są jakimiś filantropami, jak w przypadku Brooksa i Weaverów. Ale sugeruję, żebyś wszedł na stronę Weaverów i obejrzał przez dziesięć sekund przemowę Brooksa. Jeśli masz jakąkolwiek intuicję, powinieneś być w stanie spojrzeć mu w oczy i stwierdzić, że jesteś oszukiwany. Jeśli nie, to nie tylko powinieneś zdać sobie sprawę, że twoja intuicja jest wadliwa i że twoje oczy nie działają prawidłowo, ale powinieneś zdać sobie sprawę, że musisz bliżej poznać historię. Weaver nie może przejmować się uzależnieniem od opiatów/opioidów, skoro jego ludzie i klasa społeczna celowo je stworzyli. Ogromne firmy farmaceutyczne są prowadzone i należą do tych samych firm, które posiadają i finansują wszystko inne, w tym te czołowe fundacje i instytuty, takie jak Fundacja Rockefellera i Instytut Aspen, i czerpią ogromne zyski ze sprzedaży leków uzależniających. Nie uzależniają przez przypadek, są celowo robione jako uzależniające tak bardzo jak to możliwe. Wiadomo to od dziesięcioleci. To ci sami ludzie, którzy kiedyś w ten sposób robili papierosy, ale teraz, gdy sprzedaż papierosów gwałtownie spadła z powodu obaw o zdrowie, muszą czerpać swoje niemoralne zyski gdzie indziej. Jednym z takich miejsc są leki na receptę, z własnym lekarzem jako dilerem.

Przyjrzyjmy się jednak bliżej samemu artykułowi, który w poruszających szczegółach potwierdza wszystko, co przed chwilą powiedziałem. Brooks rozpoczyna artykuł jak wszystkie współczesne artykuły – zanurzając go w syropie. Nikt już nie przechodzi od razu do sedna, muszą cię nieść na puszystej poduszce z miękkim, ludzkim akcentem, gdzie babcia robi kawę, Jennifer głaszcze psa albo ktoś myje samochód z synem. Innymi słowy, autor musi uśpić twoją czujność i wprowadzić cię w stan udawanego zachwytu, w którym nie sposób sobie wyobrazić, że to kolejny wredny dziennikarz z „Intelligence”, wyszkolony do hipnotyzowania. Jestem na to odporny, bo nauczyłem się po prostu wyłączać ekran oboma środkowymi palcami i krzyczeć: „Do rzeczy, ty podstępny palancie!”. Polecam ci spróbować. To bardzo wyzwalające i natychmiast niweczy wszelkie możliwości hipnozy.

W każdym razie, gambit Brooksa polega na rozpoczęciu opowieścią o Święcie Dziękczynienia, gdzie dzieci siedzą z szeroko otwartymi oczami, a staruszkowie kłócą się o to, kto ma lepszą pamięć, w zlewie piętrzą się stosy talerzy, bla, bla, bla. Właściwie Brooks nie jest w stanie stworzyć tu własnych klisz i zapożycza je od reżysera Barry'ego Levinsona. To scena z filmu „Avalon”[9] z 1990 roku. Ta nazwa to oczywiście kolejny poziom hipnozy. Film jest częścią serii filmów Levinsona o Baltimore, zgłębiającej tematykę asymilacji Żydów w amerykańskim życiu od lat 60. Dlaczego więc nosi nazwę „Avalon”? Co wspólnego ma asymilacja Żydów w Baltimore z małą wyspą na jeziorze, gdzie król Artur znalazł miecz Excalibur? Na pierwszy rzut oka nic, tak jak na pierwszy rzut oka nie ma powodu, dla którego Brooks miałby wspominać Levinsona lub Avalon w pierwszych akapitach artykułu. Ale jeśli jesteś moim czytelnikiem, wiesz, że ci ludzie nie robią niczego przypadkowo. Jeśli wspominają Avalon, to nie tylko dlatego, że podoba im się ta współbrzmienie. To część ich wielowiekowego protokołu. Pamiętaj, odkryliśmy, że te czołowe linie krypto-żydowskie rządziły Wyspami Brytyjskimi (i światem) na długo przed tym, jak ich kuzyn William przybył w 1066 roku i dołączył do nich. Rządzili nimi jeszcze zanim ich kuzyni Wikingowie/Fenicjanie przybyli, aby do nich dołączyć. Co oznacza… tak, kiwają głową w stronę swojego przodka Artura i wcześniejszej propagandy. [Avalon to prawdopodobnie to samo co Glastonbury Tor, nawiasem mówiąc, co oznacza, że obszar ten był kiedyś pod wodą, z wyjątkiem wzgórza. To pomoże ci zrozumieć obecny festiwal Glastonbury, ale to temat na inny artykuł.] Nadal robią, co w ich mocy, aby ukryć związek między walijskim a hebrajskim, ale jest on dość oczywisty. Wystarczy poszukać, a znajdziesz wiele intrygujących wyników, w tym niedawny artykuł w „The Independent”, potwierdzający, że dwóch brytyjskich dziennikarzy zostało zatrzymanych w Libii, ponieważ tamtejsze władze uznały, że walijski tekst w ich rzeczach jest hebrajski. Co mówi nam… że słowo „Avalon” prawdopodobnie ma hebrajsko-fenickie korzenie, odnosząc się do czegoś na długo przed legendami o Arturze. Ale to temat na inny artykuł. To wyjaśnia, dlaczego Levinson go użył i dlaczego Brooks chętnie się do niego odwołuje.

W każdym razie, w filmie Levinsona rozpad rodziny zaczyna się w momencie, gdy najstarszy syn przyjeżdża na Święto Dziękczynienia i odkrywa, że ojciec już pokroił indyka. Wpada w złość i wywołuje wielką awanturę. Levinson mówi Brooksowi:

„gdy złamiesz protokół, cała struktura rodziny zaczyna się sypać.”

Naprawdę? To na to zdecydował się Brooks? Mamy uwierzyć, że rodzina w Ameryce rozpadła się z powodu drobnego naruszenia protokołu? Widzisz, co mam na myśli, mówiąc o braku subtelności. Patosu po kokardę, ale ani krztyny subtelności.

Powiecie, że Brooks po prostu łagodnie nas wprowadza poprzez nieszkodliwą anegdotę — ale to wcale nie jest lepiej. I poza tym, to nie o to mu chodzi. Jak już powiedziałem, to wszystko to hipnoza dla osób o słabej psychice. To pierwsze drobne kłamstwo z serii coraz większych. Zaczyna powoli, a kiedy już przetrawisz to jedno, podaje ci kolejne, większe. Mają na to cały podręcznik. Wystarczy uważnie się przyjrzeć.

Oto kolejne kłamstwo:

„Ale potem, ponieważ rodzina nuklearna jest taka krucha, fragmentacja trwała dalej.”

Rodzina nuklearna rozpadła się, bo była krucha? Nie dlatego, że została zaatakowana przez miliarderów i bilionerów i nieustannie ostrzeliwana przez wiele dekad? Nie dlatego, że CIA, FBI, DIA, Departament Sprawiedliwości, Pentagon i każda inna agencja rządowa celowała w nią z zamiarem eksterminacji? Nie dlatego, że media ją atakowały? Nie dlatego, że promowani autorzy ją atakowali? Nie dlatego, że nowocześni artyści ją atakowali? Nie dlatego, że Hollywood ją atakował? Nie dlatego, że Fundacje Rockefellera, Forda, Carnegiego i Gatesa celowały w nią, wydając biliony na jej celowe zniszczenie? Rodzina rozpadła się po prostu dlatego, że była krucha? Jeśli nie jesteś wystarczająco wściekły aby zacząć rewolucję już z samego rana, to znaczy, że musisz odstawić opioidy.

Dalej Brooks mówi, że zamierza zbadać destrukcję rodziny — ale całkowicie o tym zapomina. Robi tylko to, co już wiesz: że wielka, rozbudowana rodzina farmerska jak u Waltonów czy amiszów została okrojona do rodziny nuklearnej 4–6 osób do lat 40., a w latach 60. zaczęła się ona kruszyć. Mówi nam, że rodzina nuklearna zawsze była „dziwaczna”, ale nie podaje absolutnie żadnych przykładów na potwierdzenie tej tezy. Twierdzi, że rozszerzona rodzina farmerska była bardziej odporna i wspierająca — co jest prawdą — ale to nie znaczy, że rodzina nuklearna była „dziwaczna”. Przyznaje, że nawet dziś ponad 1/3 wszystkich ludzi w USA nadal żyje w rodzinach nuklearnych, co próbuje przedstawić jako oznakę jej słabości, ale co tak naprawdę jest dowodem na jej siłę. 33% to całkiem spora liczba, biorąc pod uwagę, że rodzina była celem ataków tych wszystkich potężnych podmiotów przez 60 lat lub więcej. Każda słaba czy krucha konstrukcja już dawno rozpadłaby się całkowicie pod taką presją. A mimo to amerykańska rodzina nadal istnieje. Brooks przyznaje, że faktycznie zaczyna wracać do łask — co wyjaśnia, dlaczego się tym zajął. Powrót rodziny martwi zarządzających, ponieważ jest to znak, że ich działania zawodzą. Więc ich reakcja jest przewidywalna: wydaj więcej pieniędzy, zwiększ propagandę, opowiadaj więcej kłamstw.

Później w artykule Brooks przyznaje, że ponad połowa dorosłych nadal jest w związkach małżeńskich lub takich, które można za nie uznać. Nie są samotni. Co więcej, podczas gdy 90% kobiet z pokolenia baby boom zawierało małżeństwo przed 40-tką, i 80% kobiet z pokolenia X również, tylko 70% Millenialsów ma się tego spodziewać. Ale zaraz — to nadal całkiem dobry wynik! Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że około 10% osób jest homoseksualnych. To oznacza, że tylko 20% się nie żeni. Widać więc, dlaczego zarządzający są wściekli i zwiększają propagandę. Ich projekt zawodzi. Nie łapiemy przekazu. Od 1960 roku oczerniają małżeństwo i rodzinę, a mimo to tylko 20% kobiet ich słucha w 2020 roku — sześćdziesiąt lat później?

Brooks z uporem powtarza, że nie da się wrócić do przeszłości: ulubiona mantra fenickiej floty. Idź naprzód, przeszłość się skończyła, nie da się wrócić. Innymi słowy: „Wygraliśmy, pogódź się z tym.” Ale oczywiście to nieprawda. Można wrócić, jeśli się na to zdecydujesz. Jeśli niedawna przeszłość była lepsza, możesz do niej łatwo wrócić. Do diabła, możesz nadal kupić wszystkie potrzebne sprzęty na eBayu.

To właśnie ich martwi. Wiedzą, że mógłbyś odkupić całe swoje istnienie z 1963 roku w tydzień, za znacznie niższą cenę, niż sprzedają ci teraźniejszość. Wystarczy wyrzucić wszystko, co masz, do kosza i odkupić 1963 rok z Ebay. Mówię całkowicie serio. Wszystko tam jest, a ty możesz to zdobyć za niewiele więcej niż koszt wysyłki. Wiem, bo zrobiłem to.

Brooks nawet przyznaje, że rodzina nuklearna w latach 50. była ściśle związana z wieloma innymi rodzinami, tworząc tzw. rozszerzoną rodzinę nuklearną. Nie tylko rodzinnymi, ale i sąsiedzkimi. Wszystko to prawda, co całkowicie podważa jego twierdzenie, że była to struktura dziwaczna i krucha. Ale, oczywiście, ignoruje tę sprzeczność.

Mówiąc o latach 50., Brooks przyznaje:

"W końcu warunki w szerszym społeczeństwie były idealne dla stabilności rodziny. Okres powojenny był szczytem uczęszczania do kościoła, związków zawodowych, zaufania społecznego i masowego dobrobytu — wszystko to koreluje ze spójnością rodziny. Mężczyzna mógł stosunkowo łatwo znaleźć pracę, która pozwalała mu być żywicielem rodziny z jedengo dochódu. W 1961 roku średni mężczyzna amerykański w wieku 25-29 lat zarabiał prawie 400% więcej niż jego ojciec w tym samym wieku."

I właśnie dlatego ten dobrobyt musiał zostać zaatakowany. Istniały nadwyżki dochodów, a Fenicjanie nigdy nie widzieli garnka, który nie wydawałby im się należny z racji urodzenia. Zobaczyli tę dodatkową nadwyżkę 400% i powiedzieli sobie, że jeśli ojciec tego faceta mógł żyć za 1/5 tej kwoty, to syn też da sobie radę. Pieniądze były gotowe do "odciągnięcia". Więc pierwszą rzeczą, którą zrobili, było zmienienie struktur podatkowych, aby obciążyć tę nadwyżkę, podczas gdy planowali jeszcze większe rzeczy. Jednym z tych planów było zniszczenie rodziny, aby wampiry mogły pić nie tylko z mężczyzn, ale również z kobiet i dzieci. Zauważyli, że nie mogą podnieść podatków o 400% na klasie średniej, bo to mogłoby wyglądać podejrzanie. To, co mogli zrobić, to rozdzielić mężczyzn od kobiet. Jeśli to zrobisz, musisz podnieść podatki tylko o 200% na każdą z tych grup, aby osiągnąć ten sam rezultat, co natychmiast przybliża ich do celu. Wciąż nie możesz podnieść podatków o 200% z dnia na dzień, więc potrzebujesz dodatkowych strategii, takich jak inflacja, podatki państwowe i lokalne, nowe opłaty: cała gama nowych źródeł krwotoków spowodowanych pogorszeniem jakości usług i wzrostem kosztów. I oczywiście tak właśnie się stało.

Po osiągnięciu tego wszystkiego w latach 90., wampiry uznały, że po co teraz przestawać? Jeśli udało nam się wyjść z tego masowego wysysania krwi, to możemy sobie pozwolić na wszystko. Po prostu zlikwidujmy rząd i zastąpmy go szaleństwem żerowania. Gdy wyczerpiemy wszystkie skarbce na całym świecie, po prostu podniesiemy limity zadłużenia, pozwalając na ciągłą i niemożliwą do audytowania kradzież w przyszłości. I nie przestaniemy, dopóki ludzie siłą nie wyrwą sond do karmienia z naszych napęczniałych i rozdętych ciał. Właśnie w tym momencie jesteśmy i wy o tym wiecie.

Ale wróćmy do tematu. Unikając powiedzenia czegokolwiek konkretnego, Brooks odwraca twoją uwagę, podając takie chaotyczne akapity jak ten:

"Największe napięcia były kulturowe. Społeczeństwo stało się bardziej indywidualistyczne i bardziej zorientowane na siebie. Ludzie zaczęli cenić prywatność i autonomię. Rosnący ruch feministyczny pomógł kobietom zyskać większą wolność życia i pracy według własnego wyboru."

Widzisz, wszystko jest tam bierne. Społeczeństwo po prostu staje się bardziej egoistyczne z wewnętrznych powodów, albo z żadnych powodów. Ludzie przestają chcieć tego, czego chcieli wcześniej. Choć wszystko było idyllą w latach 50., ludzie znudzili się tym. Znudzili się byciem szczęśliwymi, bogatymi i zadowolonymi. Kiedy nie potrafił wymyślić nic więcej, Brooks twierdzi, że to dlatego, że kobiety chciały wyjść z domu. Ponieważ w pewnym sensie to prawda, chce, abyś uwierzył, że to spowodowało całą rewolucję społeczną. Ale wiemy, że tak nie było. Chociaż niektóre kobiety chciały więcej, wiele było całkiem zadowolonych. W ten sam sposób wiemy, że wielu mężczyzn tamtego czasu chciało zmienić pracę. Niektórzy chętnie zamieniliby się miejscami ze swoimi żonami, gdyby to była opcja. Ale to niezadowolenie nie spowodowało rewolucji społecznej, tak samo jak niezadowolenie kobiet. Mężczyźni i kobiety są niezadowoleni od początków czasu. To część ludzkiej natury, być niezadowolonym i pragnąć więcej. Ale chociaż to niezadowolenie zawsze było obecne, nie spowodowało większych zakłóceń społecznych aż do lat 60. Dlaczego? Właśnie ci to powiedziałem: to było zaplanowane. To nie stało się samo, było to pożądany wynik, a biliony dolarów zostały wydane, by to zrealizować. Gdy to się udało, wygenerowano dziesiątki bilionów dolarów zysku, uzasadniając początkową inwestycję.

Brooks przyznaje nawet, że plan sięga daleko przed 1960 rok. Mówi, że wskaźniki rozwodów zaczęły rosnąć w latach 80. XIX wieku. Tak, i wiemy, że wampiry planowały to od dawna. Przyspieszyło to po II wojnie światowej, ale trwa już prawie 200 lat. Widzieliśmy to u Fabianów, marksistów, socjalistów itd. Żółw mocno atakuje od lat 20. XIX wieku, a my śledziliśmy ich plany i schematy w moich pracach przez wiele lat. Nawet nie zawracają sobie głowy ukrywaniem dowodów, publikując je w jawnym świetle na Wikipedii i innych miejscach.

W skrócie Brooks twierdzi, że:

Prawdopodobnie przeżywamy najszybszą zmianę struktury rodziny w historii ludzkości. Przyczyny są zarówno ekonomiczne, kulturowe, jak i instytucjonalne.

Tak, to prawda, dlatego jest to tak tragiczne, ale jak zwykle autor nie próbuje nawet wskazać przyczyny. Przyczyny nie mogą być ekonomiczne, kulturowe lub instytucjonalne, tylko skutki mogą takie być. Mówienie, że przyczyna jest ekonomiczna, to puste stwierdzenie, ponieważ nie wyjaśnia, kto kontroluje gospodarkę, kulturę czy instytucje. Czy instytucje i gospodarki kontrolują same siebie? Oczywiście, że nie, kontrolują je ludzie. To decyzje tych ludzi spowodowały tę szybką zmianę, a nie jakieś słowa powiązane ze sobą. A już widzieliśmy, kto nimi rządził: Fundacje Rockefellera, Carnegie, Forda, Gatesa, na początek, i rodziny za nimi stojące. Jak to trudne: oni mówią ci, kim są w tytułach. Jeśli chcesz jeszcze więcej nazwisk: Cohen, Schiff, Astor, Vanderbilt, Oppenheimer, Warburg, Sachs/Saxe, Stewart, Stanley, Murray... Epstein, Weinstein, Hoffman, Levinson/Leveson, Brooks.

Brooks przyznaje, że życie na werandzie podupadło, podobnie jak życie na podwórkach i w parku. Ludzie teraz siedzą w domu. Dlaczego? Po prostu postanowili, że chcą być samotni i nieszczęśliwi? Nie, zostali zmuszeni do życia w domu i pod łóżkiem przez dekady sfingowanych wydarzeń, sfingowanych seryjnych morderców, sfingowanych pedofilów, sfingowanych masowych morderców, sfingowanych ruchów #MeToo, sfingowanych feministek, sfingowanych liberałów i sfingowanych konserwatystów. Zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie każdego z nas stało się celem celowego ataku ze strony stale rozwijającego się Projektu Chaos, za pomocą którego rząd destabilizuje własnych obywateli w akcie jawnej i tajnej wojny. To ich ostatnia próba, by nas wysysać do cna, zamienić w zombie i uniknąć zbliżającej się rewolucji. Gdybyśmy wyszli z domu z jakiegokolwiek innego powodu niż kupno drogiego jedzenia, broni czy sprzętu do schronu przeciwatomowego, moglibyśmy zacząć ze sobą rozmawiać, zdając sobie sprawę, że jesteśmy gotowi na jutrzejszą rewolucję.

A teraz następne kłamstwo: Brooks mówi, że:

Wśród osób z wyższym wykształceniem struktura rodziny jest prawie tak stabilna jak w latach 50. XX wieku; wśród osób mniej zamożnych życie rodzinne często przypomina kompletny chaos. Istnieje powód tego podziału:

zamożni ludzie dysponują środkami, które pozwalają im skutecznie kupować wsparcie powiększonej rodziny, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo.

Nie — życie rodzinne jest chaotyczne wszędzie, choć różni się formą. Tak, bogaci mogą zatrudniać pokojówki, nianie i masażystów, ale to nie znaczy, że są szczęśliwi czy stabilni. To znaczy, że powoli zabijają się drogą whisky, kokainą, Oxycontinem i foie gras, zamiast cheeseburgerami z McDonalda, tanim winem, metamfetaminą i bimbrem. Więc dlaczego Brooks mówi coś, o czym wie, że nie jest prawdą — i o czym ty też powinieneś wiedzieć, że nie jest? Bo chce cię zahipnotyzować, żebyś myślał, że wszystko u ciebie w porządku. Jeśli jesteś osobą w miarę zamożną, chce, żebyś myślał, że wiedzie ci się równie dobrze, jak tym porządnym ludziom w latach 50., albo i lepiej, po prostu dlatego, że możesz pić Perriera, przesiadywać na polu golfowym i wysłać żonę do San Tropez. Chce, żebyś tak myślał, bo to właśnie ty stanowisz dla niego prawdziwe zagrożenie. Rządzący nigdy nie obawiali się rewolucji ze strony proletariatu lub niższych klas społecznych. To wszystko było tylko pozorne. Nie, oni wiedzą, że – paradoksalnie – rewolucja nadejdzie ze strony wyższych klas społecznych. Nie miliarderów i trylionerów, ale tych, którzy znajdują się o jeden szczebel niżej. Niższa klasa wyższa, która rozwija się szybciej niż jakakolwiek inna grupa społeczna. Jest ich wielu i dysponują oni znacznymi zasobami oraz wiedzą. To właśnie oni czytają magazyn „The Atlantic” (jeśli ktoś go czyta), a nie czarne matki z centrów miast, latynoscy robotnicy fizyczni czy południowi redneckowie. Rządzący muszą więc przekonać was, że – wbrew wszystkim dowodom dostarczanym przez wasze zmysły – w Nowym Wspaniałym Świecie radzicie sobie bardzo dobrze. Zapomnij o tym, że twoja żona to jędza, twoje dzieci to wredne potwory naćpane narkotykami, a ty sam jesteś samonienawidzącym się kłębkiem chaosu, pogrążającym się w piekle winy i rozpaczy. Zapomnij o tym. Masz pełne konto w banku i możesz kupować nowy samochód co roku: zazdrości tobie 98% ludzi w kraju i 99% ludzi na świecie.

Granie na tej winie to największa broń Brooksa — dlatego teraz wylicza wszystkie rzekome społeczne skutki twojego egoizmu i bezduszności. Rzuca ci w twarz statystyki dotyczące rodzin robotniczych i biednych rodzin z miast, przypominając, że jesteś produktem podzielonego społeczeństwa, w którym bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi. Ale czy to ty tworzyłeś politykę publiczną przez ostatnie 60 lat? Wątpię. Twoim jedynym grzechem było urodzenie się w odpowiedniej rodzinie, ciężka praca i brak siły, by powiedzieć „nie”, gdy przyszedł czas na korzyści. I dlaczego miałbyś to zrobić — jeśli byś odmówił, te pieniądze nie trafiłyby przecież do biednych. Wziąłby je inny bogacz, jeszcze bardziej samolubny od ciebie, i może zrobiłby z nimi coś gorszego.

To wszystko może być prawdą, ale nie zmienia to faktu, że zostałeś ogłupiony przez takich pajaców jak Brooks i jego mocodawcy — tak samo jak biedny czarny robotnik, latynoski rolnik czy biała kelnerka z IHOP[10]. A może nawet bardziej. Cierpiałeś na swój sposób, choć były to cierpienia psychiczne, a nie fizyczne. Jednym z przejawów tego cierpienia jest konieczność czytania takich bzdur w „The Atlantic”, albo choćby patrzenia na jego okładkę w sklepie spożywczym. Widok tego, co dziś uchodzi za wiadomości, informacje czy opinie, musi być boleśnie trudny dla każdego racjonalnego człowieka — sam w sobie wystarczający, by wywołać u wszystkich PTSD. W całym swoim znaczeniu, kontekście i implikacjach, sam ten jeden artykuł wystarczyłby, by usprawiedliwić natychmiastową rewolucję i strącenie z piedestału tych, którzy za to odpowiadają.

Kłamstwa stały się tak potworne, tak zagmatwane, tak wieloletnie, tak zakorzenione i tak obrzydliwe, że można by się spodziewać, iż nawet sami kłamcy będą błagać o rewolucję… i może właśnie to się dzieje. Wiele tekstów i wytworów kultury, które dziś analizuję, wygląda, jakby tworzyły je osoby o rozdwojonych osobowościach lub z zaburzeniami granicznymi, z radością przekraczające granice, a jednocześnie błagające, by ktoś je powstrzymał. Ten artykuł również tak brzmi, co daje mi nadzieję, że koniec tego szaleństwa może być bliski.

A oto kolejne niewiarygodne kłamstwo:

W ciągu ostatnich 50 lat rządy federalne i stanowe próbowały złagodzić szkodliwe skutki tych trendów. Próbowały zwiększyć liczbę zawieranych małżeństw, obniżyć wskaźnik rozwodów, zwiększyć dzietność i tak dalej. Skupiano się zawsze na wzmacnianiu rodziny nuklearnej, a nie rodziny wielopokoleniowej. Czasami jakiś konkretny program przynosił pozytywne rezultaty, ale nierówności rodzinne nadal się pogłębiały.

Rząd próbował zwiększyć liczbę zawieranych małżeństw i obniżyć liczbę rozwodów? Kto w to wierzy? Brooks nie podaje żadnego przykładu, ponieważ ujawniłoby to kłamstwo. Owszem, może istnieje kilka inicjatyw, zwłaszcza na szczeblu lokalnym, ale są one słabo finansowane i ostatecznie zostają zablokowane przez wielkich graczy. Gdyby zsumować wszystkie projekty z ostatnich 60 lat, które dotyczyły wskaźników małżeństw i rozwodów, te przeciwne znacznie przewyższałyby liczbą i znaczeniem te wspierające. Ale oczywiście trzeba uwzględnić wszystkie projekty z tajnego budżetu, a nie tylko małe projekty rządowe, które są głodzone przez Kongres. Obejmowałyby one projekty wywiadowcze, hollywoodzkie, telewizyjne, inne projekty medialne, projekty sztuki współczesnej, projekty „literackie” i tak dalej. Każdy, kto ma oczy szeroko otwarte, wie, że w ciągu ostatnich 60 lat rząd ani nikt inny – z wyjątkiem być może Kościoła – nie promował małżeństwa. To wyjaśnia, dlaczego Kościół również stał się celem unicestwienia.

Ostatnia część artykułu Brooksa jest najbardziej obraźliwa, ponieważ to właśnie w niej autor proponuje rozwiązanie. Świetlaną przyszłość na horyzoncie. A jakie to rozwiązanie? Jego pierwszą sugestią są komuny. Bogaty żydowski konserwatysta promujący komuny? Naprawdę? Czy naprawdę wierzy, że taka jest przyszłość rodziny? Czy naprawdę myślisz, że go to obchodzi? Jego przykładem chwały życia w komunie jest Martin, która ma 3-letnią córkę, która ma „szczególną więź” z młodym mężczyzną w wieku 20 lat. „Stella rozśmiesza go, a David czuje się wspaniale, że ta 3-latka go uwielbia” – powiedziała Martin. To jest rodzaj magii, podsumowała, której nie można kupić za pieniądze.

Hmmm. Czy myślisz o tym samym, co ja? Oczywiście, że tak. Brooks chce, żebyś tak myślał. Wymyślił tę historię tylko po to, żeby wywołać reakcję „fuj”. Żebyś mnie dobrze zrozumiał, nie uważam, że jest coś złego w tym, że samotni faceci bawią się z dziećmi swoich przyjaciół. Prawie każdy uwielbia bawić się z dziećmi, tak samo jak prawie każdy uwielbia bawić się ze szczeniakami lub kociętami. Ale Brooks celowo nie opowiedział tej historii prawidłowo. Celowo oczernia swoje własne sugestie. Musi dobrze wiedzieć, tak samo jak ty, że zabawa z dziećmi swoich przyjaciół nie zastąpi rodziny. Więc facet bawiący się z małą dziewczynką nie ma tu znaczenia, bez względu na to, jak niewinne jest to zachowanie. To absolutnie nie rozwiązuje problemu. Celowo.

A co z tym:

Kiedy Martin mówiła, uderzyła mnie jedna zasadnicza różnica między dawnymi rodzinami wielopokoleniowymi, takimi jak te w Avalon, a dzisiejszymi: rola kobiet. Rodzina wielopokoleniowa w Avalon prosperowała, ponieważ wszystkie kobiety w rodzinie były zamknięte w kuchni i karmiły jednocześnie 25 osób.

Co? Nie pamiętam tego. Naprawdę zamykali kobiety w kuchni w latach 50-tych? I karmili 25 osób? Więc jeśli chcemy wrócić do rodzin nuklearnych lub rozszerzonych, musimy zamknąć kobiety w kuchni, i muszą one karmić 25 osób codziennie, przez cały dzień? To jest to, co on mówi? To trochę przesadzone, prawda? Nie sądzicie, że może być możliwe odwrócenie obecnych trendów bez konieczności zamykania kobiet w kuchni?

To zabawne, bo właśnie oglądałem "The Waltons"[11] zeszłej nocy. Naprawdę. Jeśli Brooks może używać fikcji jako przykładów, to ja też mogę. Nie pamiętam, żeby Liv kiedykolwiek była zamknięta w kuchni lub gotowała dla 25 osób. Ma siedmioro dzieci, a Waltonowie zawsze mają gości, ale nawet wtedy stół rzadko kiedykolwiek przekraczał 15 osób. I zawsze miała dzieci i babcię do pomocy, a chłopcy też pomagali. Właśnie wczoraj John Boy doił krowę.

Co więcej, pamiętam lata 60., ponieważ wtedy żyłem. Moja babcia ze strony matki była głównie gospodynią domową, choć pracowała również w szkole średniej, i nie pamiętam, żeby kuchnia była zamykana na klucz. Lubiła przebywać w kuchni i była cholernie dobrą kucharką. Czerpała radość z dbania o wszystkich i nie można było jej powstrzymać przed tym, chyba że uderzając ją cegłą. I tak, wtedy wszystko było lepsze, a to dzięki rozbudowanym rodzinom nuklearnym, które mieliśmy.

Boże Narodzenie było wspaniałe, pełne ciepła, tłumów, zgiełku i dobrego domowego jedzenia, a ona miała w tym ogromny udział. Jestem pewien, że rozpromieniłaby się, gdyby to usłyszała, ponieważ jestem przekonany, że nigdy nie miała o to pretensji. Nigdy nie miała o to pretensji, mimo że była członkinią stowarzyszenia Phi Beta Kappa[12]. Miała wiele talentów, ale wiedziała, że najważniejsza jest rodzina. Moja babcia ze strony ojca, choć nie była tak cudownie wydajna jak babcia ze strony matki, również była kochająca i organizowała wspaniałe święta. Kobiety takie jak te dwie stanowiły bardzo ważną część trwałej rodziny nuklearnej i niestety należy stwierdzić, że w większości należą już do przeszłości. Przez wiele dziesięcioleci były one oczerniane przez tych kupców i ich najemników, którzy mówili im, że byłyby bardziej przydatne, pracując w biurze dla jakiejś wielkiej, anonimowej firmy. Było to kolejne zuchwałe i okrutne kłamstwo. Nie były one tam bardziej przydatne, ani dla siebie, ani dla nikogo innego. Były tylko kolejnym trybikiem, kolejnym automatem do zarabiania pieniędzy dla gospodarki konsumenckiej.

Nie oznacza to, że uważam, iż wszystkie kobiety powinny siedzieć w domu i zajmować się rodziną. Chodzi mi o to, że uważam, iż wszyscy ludzie, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, powinni siedzieć w domu i zajmować się rodziną – znacznie częściej niż obecnie. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety powinni powiedzieć swoim wyzyskiwaczom, żeby poszli się pieprzyć na Księżyc i wrócili do ważnych spraw w życiu. To prawda, że biedni nie są w stanie się zbuntować, ponieważ wielu z nich umarłoby z głodu w ciągu kilku miesięcy. Jednak duża część kraju ma wystarczające zasoby, aby przetrwać najdłuższą rewolucję. Powinni po prostu spieniężyć swoje aktywa, rzucić pracę i powiedzieć „dość”. Nie ustąpią, dopóki problem nie zostanie rozwiązany. Mają moc, aby poważnie zakłócić funkcjonowanie systemu. Mają moc, aby zażądać zaprzestania kłamstw, fałszywych wydarzeń, obscenicznych kradzieży ze skarbca publicznego, wyzysku niższych klas społecznych – wszystkiego. Koniec z operacjami psychologicznymi prowadzonymi przez rząd wobec własnych obywateli, koniec z tajnymi wojnami prowadzonymi przez rząd przeciwko własnemu narodowi, koniec z niszczeniem środowiska dla zysku, koniec z grabieżami w krajach trzeciego świata dla zysku, koniec z zamienianiem tego świata w Pottersville*... lub Mordor.

Ci, którzy rządzą światem, mogliby łatwiej niż ktokolwiek inny powrócić do lat 50. XX wieku, ponieważ już wtedy byli bilionerami. Nie musieli gromadzić więcej gotówki ani aktywów i nie ma powodu, dla którego nie mogliby zostawić nas samych z naszym dobrobytem. To właśnie wtedy zboczyli z drogi i powinni bardziej niż ktokolwiek inny pragnąć powrotu do tamtych czasów i rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Od tamtego czasu ich duchy obróciły się w popiół, ale jak wszystko inne, grzechy są odwracalne. Myślą, że nie możesz wrócić, ale możesz, i oni też mogą. Mogą to odwrócić w dowolnym momencie, najlepiej jutro. Podobnie jak Grinch, mogą zawrócić sanki i zjechać z góry, redystrybuując na całym świecie swoje skradzione łupy. To ich jedyna nadzieja.

 

 

[1] https://www.theatlantic.com/magazine/archive/2020/03/the-nuclear-family-was-a-mistake/605536/

[2] http://mileswmathis.com/liberal.pdf

[3] https://en.wikipedia.org/wiki/David_Brooks_(commentator) 

[4] https://en.wikipedia.org/wiki/William_F._Buckley_Jr.

[5] https://en.wikipedia.org/wiki/Bobos_in_Paradise

[6] https://www.weaveinc.org

[7] https://fosteringaok.org

[8] Cow_tools

[9] https://www.imdb.com/title/tt0099073/?ref_=nv_sr_srsg_8_tt_5_nm_3_in_0_q_Avalon

[10] IHOP

[11] https://tiny.pl/0pk07pvv

[12] https://pl.wikipedia.org/wiki/Phi_Beta_Kappa_Society

*Z „ It's a Wonderful Life”, pamiętacie?



tagi: propaganda  liberalizm  konserwatyzm  rodzina nuklearna 

zenekkw
14 października 2025 22:47
10     964    5 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

bolek @zenekkw
15 października 2025 06:25

Ten schemat nazywa się chyba 'good cop, bad cop'. 

zaloguj się by móc komentować

Henry @zenekkw
15 października 2025 07:25

Bombowy artykuł, czytam jeszcze raz ;-)

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @zenekkw
15 października 2025 09:22

Piękna kompilacja. 7 milionów plusów.

zaloguj się by móc komentować

atelin @zenekkw
15 października 2025 09:24

"Ci, którzy rządzą światem, mogliby łatwiej niż ktokolwiek inny powrócić do lat 50. XX wieku, ponieważ już wtedy byli bilionerami. Nie musieli gromadzić więcej gotówki ani aktywów i nie ma powodu, dla którego nie mogliby zostawić nas samych z naszym dobrobytem."

Właśnie, po jaką cholerę to ich tak boli?

zaloguj się by móc komentować

MZ @zenekkw
15 października 2025 10:31

Dużo plusów...!!!

zaloguj się by móc komentować

zenekkw @bolek 15 października 2025 06:25
15 października 2025 22:04

Ale o co chodzi?

zaloguj się by móc komentować





zaloguj się by móc komentować